Protesty przeciw budowie drogi wodnej z Bałtyku na Zalew Wiślany mają podłoże polityczne. Budowa kanału łączącego Zalew Wiślany i Morze Bałtyckie ma zakończyć się w 2022 roku. Wykonawca wszedł na plac budowy, rozpoczęła się realizacja tej inwestycji. W pierwszym etapie będzie to układ drogowo-mostowy, tak by usprawnić ruch na Mierzei Wiślanej. Równolegle będą prowadzone wykopy w ramach budowy podejścia kanału do śluzy. Inwestycja jest budowana w 100 proc. zgodnie nie tylko z prawem polskim, ale i europejskim.

Protesty przeciw budowie drogi wodnej z Bałtyku na Zalew Wiślany mają podłoże polityczne. Budowa kanału łączącego Zalew Wiślany i Morze Bałtyckie ma zakończyć się w 2022 roku. Wykonawca wszedł na plac budowy, rozpoczęła się realizacja tej inwestycji. W pierwszym etapie będzie to układ drogowo-mostowy, tak by usprawnić ruch na Mierzei Wiślanej. Równolegle będą prowadzone wykopy w ramach budowy podejścia kanału do śluzy. Inwestycja jest budowana w 100 proc. zgodnie nie tylko z prawem polskim, ale i europejskim. Więcej w tym temacie - kliknij tutaj

Zamiast przeczytać projekt, chlapie bzdury. Naczelny aktywista LGBT manipuluje i grubo naciąga... Warto zobaczyć naocznie i posłuchać jakimi metodami działają aktywiści LGBT. Kłamstwa, pomówienia, manipulacje... Jestem tolerancyjny ale też twardo muszę powiedzieć, że tolerancja nie oznacza akceptacji na deprawację i przyzwolenie na wszystko. Tolerancja ma swoje granice. W tym miejscu trzeba podkreślić, że aktywiści LGBT i gender stosują manipulacje. Wykorzystują też hasła laicyzacji, równości i tolerancji. Podnosząc temat świeckiego państwa umiejętnie wciągają do swojej gry mniej spostrzegawczych i tych biernych wyznaniowo. Naciskając na niezdecydowanych próbują zbudować większość dla poparcia swoich tez, a komformiści ulegają, albowiem nie rozumieją i nie dostrzegają konsekwencji społecznych tych zmian. Ideolodzy i aktywiści LGBT chcą zniszczyć uniwersalny system wartości, albowiem to właśnie te wartości spajają społeczeństwo, a ukształtowane i świadome społeczeństwo jest dla nich niewygodne i zagraża tej inter ideologii. Trzeba to mocno podkreślić - ich głównym celem jest deprawacja i wywrócenie systemu wartości! Chcą tego dokonać przez edukację najmłodszych, albowiem edukacją zmienia się system wartości, społeczeństwo, zmienia się przyszłe pokolenie, światopogląd - znacie to powiedzenie "czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci." Im nie chodzi o tolerancję, a budowę nowego ładu społecznego bez uniwersalnych wartości. Aby osiągnąć ten cel zniszczą obecne wartości, instytucję rodziny, która spaja pokolenia. Będą dyskredytować i niszczyć każdą instytucję, która spaja rodzinę. Ktoś powie, że rodzina przetrwa jeżeli jest silna. Zaręczam, że nie przetrwa jeżeli zostanie zmieniony system wartości, a kolejne pokolenia nie będą w nim wychowywane i edukowane - przykłady można mnożyć. Edukacją buduje się narody, społeczeństwa i oni właśnie do realizacji swojego celu potrzebują tej edukacji nowego pokolenia. Nie bądźmy naiwni dla tej tolerancji.


Obecne zajęcia szkolne o życiu seksualnym człowieka, o zasadach świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa, o wartości rodziny, życia w fazie prenatalnej oraz metodach i środkach świadomej prokreacji są zawarte w podstawie programowej kształcenia ogólnego w każdym typie szkoły powszechnej począwszy od klasy 4 szkoły podstawowej. Treści te są dostosowane do wieku uczniów danego poziomu edukacji. Na marginesie napiszę, że w moich czasach takiej edukacji nie było. Zajęcia "Wychowania do życia w rodzinie", które prowadzone są w szkołach wyczerpują tematycznie zakres tej edukacji, a jednocześnie pozostawiają rodzicom możliwość podjęcia decyzji uczestniczenia ich dzieci w tych zajęciach. Uważam, że obecne zajęcia szkolne oraz zakres materiału wyczerpują to co nastolatków interesuje w odpowiednim wieku. Natomiast to co propagują aktywiści LGBT i gender wykracza znacznie poza ramy tych zajęć i nie ma nic wspólnego ze świadomą edukacją. Dokonuję tego wpisu, albowiem chcę wyjaśnić, że moje oburzenie wynika z prowadzonej interdoktrynacji ideologicznej LGBT i aktywistów gender.

Opozycja sprzeciwia się obywatelskiemu projektowi „Stop pedofilii” i podnosi alarm, że „PiS chce zakazać seksedukacji”. Co w rzeczywistości zawiera projekt? Projekt zakłada zaostrzenie kar dla osób pochwalających pedofilię. Nie ma w nim mowy o karach więzienia za edukację seksualną. Zgodnie z proponowanymi zapisami, zmianie miałby ulec artykuł 200b Kodeksu karnego. Poniżej proponowane zmiany, jakie przedstawili inicjatorzy nowelizacji ustawy: "§1. Kto publicznie propaguje lub pochwala zachowania o charakterze pedofilskim, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch. §2. Tej samej karze podlega, kto publicznie propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego. §3. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w §2 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech. §4. Kto propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej, działając w związku z zajmowaniem stanowiska, wykonywaniem zawodu lub działalności związanych z wychowywaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub opieką nad nimi albo działając na terenie szkoły lub innego zakładu lub placówki oświatowo-wychowawczej lub opiekuńczej, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech.” Jak można zauważyć, zapisy jednoznacznie wskazują, że karze podlegać miałyby osoby, które dopuściły się propagowania lub pochwalania zachowań o charakterze pedofilskim. Mimo tego opozycja sprzeciwia się obywatelskiemu projektowi „Stop pedofilii” i podnosi alarm, że „PiS chce zakazać seksedukacji”.